Składak 69-er — Rdzeń roweru

Zacznij­my od tego, że dość swo­bod­nie będzie­my podró­żo­wać po ele­men­tach skła­do­wych rowe­ru. Myślę, że mimo wszyst­ko dość łatwo będzie zro­zu­mieć, jaką dwu­ko­ło­wą bestię przy­szło mi ujeż­dżać.

Koła

Przede wszyst­kim jest to rower gór­ski ukie­run­ko­wa­ny w stro­nę nie­co łatwiej­sze­go prze­miesz­cza­nia się po szo­sie. W rowe­rach MTB prze­zna­czo­nych do jaz­dy rekre­acyj­nej, opo­ry tocze­nia i poten­cjal­ne kap­cie gene­ro­wa­ne są głów­nie przez tyl­ne koło. Wyni­ka to z więk­sze­go naci­sku na jego oś, wsku­tek dość wypro­sto­wa­nej syl­wet­ki rowe­rzy­sty. W celu zmniej­sze­nia tych­że opo­rów na szo­sie oraz zacho­wa­nia akcep­to­wal­nej trak­cji w tere­nie, a tak­że zre­du­ko­wa­nia czę­sto­tli­wo­ści prze­bić, rower został zaopa­trzo­ny w sto­sun­ko­wo wąską, dość budże­to­wą, tyl­ną opo­nę z gatun­ku semi-slick — Ken­da Khan K‑935 26x1.75″ z wkład­ką prze­ciw­prze­bi­cio­wą K‑Shield. Kół­ko moż­na napom­po­wać do 4,5 bara, co dodat­ko­wo uła­twia mu tocze­nie po utwar­dzo­nej nawierzch­ni. Nie­ste­ty odby­wa się to kosz­tem kom­for­tu jaz­dy. Na bar­dziej tere­no­we prze­jażdż­ki opo­na pozwa­la zejść z ciśnie­niem do 2,8 bara. Ciśnie­nie powie­trza w tyl­nym kole zazwy­czaj utrzy­mu­ję w prze­dzia­le 3,9–4,1 bara, więc mój zadek tęsk­ni za szty­cą amor­ty­zo­wa­ną.

Idąc dalej tro­pem tyl­ne­go koła i jego znacz­ne­go obcią­że­nia, zamiast stan­dar­do­wej obrę­czy 19 mm w zasto­so­wa­nym kole egzy­stu­je kap­slo­wa­na raf­ka 21 mm Rodi Black Rock 559–21, co powin­no obja­wić się lep­szym trzy­ma­niem i tak węż­szej niż zazwy­czaj w “góra­lach” opo­ny. Na ogól­ną sztyw­ność koła wpływ ma zaplot, naciąg i kąt pro­wa­dze­nia szprych. Ten ostat­ni jest ponad­stan­dar­do­wy wsku­tek zasto­so­wa­nia pia­sty XLC Evo QR z sze­ro­kim koł­nie­rzem po stro­nie prze­ciw­na­pę­do­wej.

Nie napi­szę, że powyż­sze odbi­ja się na popra­wie sztyw­no­ści bocz­nej koła, zwłasz­cza w cia­snych zakrę­tach, ponie­waż porów­na­nie mam tyl­ko do zimów­ki na obrę­czach z tek­tu­ry i szpry­chach z pla­ste­li­ny (nie no, aż tak źle nie jest), ale rower jest nie­zwy­kle zwrot­ny.

Przed­nie koło, co praw­da mniej obcią­żo­ne niż tyl­ne, ale jako pierw­sze musi pora­dzić sobie z wszel­ki­mi nie­rów­no­ścia­mi oraz zagwa­ran­to­wać odpo­wied­nią trak­cję. W związ­ku z powyż­szym zde­cy­do­wa­łem się na koło na bazie oczko­wa­nej obrę­czy w roz­mia­rze 622–19 i nie­co sil­niej bież­ni­ko­wa­nej niż tyl­na, ale rów­nie budże­to­wej opo­ny Com­pass W‑2019–02 29x2.1″, któ­rej bież­nik łudzą­co przy­po­mi­na bież­nik opo­ny Ken­da Small Block Eight.

Jako bonus, koło zaple­cio­ne jest nie­rdzew­ny­mi szpry­cha­mi, któ­re utrzy­mu­ją w miej­scu pia­stę ze wbu­do­wa­ną prąd­ni­cą Shi­ma­no DH-3D32, dostar­cza­ją­cą nomi­nal­nie zawrot­ne 3W mocy. Te 3W zamiast oświe­tle­nia zosta­nie spo­żyt­ko­wa­ne na doła­do­wy­wa­nie urzą­dzeń pokła­do­wych oraz pod­świe­tle­nie kok­pi­tu, gdy je naresz­cie zmaj­stru­ję.

Frameset — rama i widelec

Pra­ca przed­nie­go koła wspo­ma­ga­na jest przez nie­dro­gi wide­lec amor­ty­zo­wa­ny SR Sun­to­ur XCM RLO 29″. Amo­ry­za­tor posia­da pora­ża­ją­ce 80 mm sko­ku, z któ­re­go — jak na razie — uda­ło mi się wyko­rzy­stać 66 mm, ale waż­niej­sza dla mnie jest jego hydrau­licz­na blo­ka­da odpa­la­na z manet­ki na kie­row­ni­cy; przy­da­je się zwłasz­cza na pod­jaz­dach i pła­skich odcin­kach asfal­to­wej nawierzch­ni przy­zwo­itej jako­ści, a brak koniecz­no­ści upier­dli­we­go schy­la­nia się do dźwi­gni blo­ka­dy, umiesz­czo­nej na koro­nie amor­ty­za­to­ra, dodat­ko­wo pod­no­si bez­pie­czeń­stwo.

Przejdź­my może w koń­cu do rze­czy naj­waż­niej­szej, sko­ro pierw­szą poło­wę fra­me­se­tu mamy omó­wio­ną. Jego dru­ga poło­wa, czy­li rama, to kon­struk­cja nie­tu­zin­ko­wa, pro­sto od chiń­skie­go sprze­daw­cy. Jest to alu­mi­nio­wa rama skła­da­na poprzez obrót zespo­łu tyl­nych trój­ką­tów wokół osi (geo­me­trycz­nej) rury pod­sio­dło­wej. Zatrza­śnię­cie połó­wek ramy odby­wa się za pośred­nic­twem zwy­czaj­ne­go zaci­sku mimo­śro­do­we­go, podob­ne­go do tych sto­so­wa­nych w kołach spod szyl­du Joy­tech.

Jakoś to roz­wią­za­nie nie napa­wa­ło mnie opty­mi­zmem, więc zasto­so­wa­łem dodat­ko­we zabez­pie­cze­nie w posta­ci nie­rdzew­nej, śli­ma­ko­wej opa­ski zaci­sko­wej, tzw. cyban­ta, któ­re unie­moż­li­wia roz­ło­że­nie się ramy nawet w przy­pad­ku pęk­nię­cia powyż­sze­go zaci­sku.

Problemy

Nie oby­ło się bez pro­ble­mów. Rama jest o 2 cm krót­sza niż w spe­cy­fi­ka­cji, a sam zatrzask posia­da nad­pro­gra­mo­wy luz, któ­ry musia­łem ska­so­wać sze­ro­ką, nie­rdzew­ną pod­kład­ką ze sta­li A2. Gdy­bym tego nie zro­bił, zamknię­cie połó­wek ramy zaci­skiem mimo­śro­do­wym gene­ro­wa­ło­by nie­po­trzeb­ne naprę­że­nia w obrę­bie spa­wu pomię­dzy rurą pod­sio­dło­wą a głów­ną rurą ramy, co mogło­by dopro­wa­dzić do jej pęk­nię­cia. Po kil­ku­set kilo­me­trach kato­wa­nia po prze­róż­nych wer­te­pach i regu­lar­nych prze­glą­dach nie zano­si się, aby z ramą mia­ło stać się coś nie­do­bre­go.

Podsumowując tę część

Mój rower to hard­ta­il, skła­dak 26″ z przed­nim kołem 29″, z dyna­mem — a będzie jesz­cze dziw­niej. Ponoć jeden obraz jest wart wię­cej niż tysiąc słów więc załą­czam zdję­cie.

Zdjęcie roweru składaka 69-era i autora tekstu

Zawsze chcia­łem mieć skła­da­ka — padło aku­rat na MTB. Nic nie pora­dzę 😉 A tak na mar­gi­ne­sie, nie wiem jak Wam, ale mnie kwit­ną­cy rze­pak (pic rel) kosz­mar­nie śmier­dzi. Do zoba­cze­nia w kolej­nej czę­ści, w któ­rej zaj­mie­my się napę­dem i kok­pi­tem skła­da­ka “sześć­dzie­się­cio­dzie­wię­cie­ra”.

Dodaj komentarz

You have to agree to the comment policy.

* Przeczytaj poniższą treść i wyraź zgodę, aby dodać komentarz.

*

Rozumiem i zgadzam się