Ekonomiczny izotonik domowej roboty — tani napój izotoniczny dla rowerzysty

Któż z nas śmi­ga­jąc rowe­rem dłu­żej, niż przez kwa­drans nie odczu­wa pra­gnie­nia? Na krót­ką metę wystar­czy popi­jać nie­ga­zo­wa­ną wodę mine­ral­ną, naj­le­piej wyso­ko­zmi­ne­ra­li­zo­wa­ną. W przy­pad­ku dłuż­szych wycie­czek lub inten­syw­nych tre­nin­gów kry­tycz­nym pro­ble­mem sta­je się postę­pu­ją­ce odwod­nie­nie orga­ni­zmu i — ogól­niej — zachwia­nia gospo­dar­ki wod­no — elek­tro­li­to­wej, któ­re unie­moż­li­wia­ją kon­ty­nu­owa­nie wysił­ku. Nie­ste­ty zwy­kła woda nie wystar­czy, ale z pomo­cą przyj­dzie tani izo­to­nik domo­wej robo­ty z ogól­no­do­stęp­nych środ­ków spożywczych.

Sko­ro wstęp już był, chciał­bym jesz­cze przy­po­mnieć o bana­łach, któ­re wyno­si się z domu lub ze szko­ły, czy­li tzw. zasa­dzie tró­jek. Prze­ży­je­my:

  • 3 minu­ty bez tle­nu (udu­sze­nie),
  • 3 godzi­ny bez osło­ny przed skraj­ny­mi warun­ka­mi atmos­fe­rycz­ny­mi (wyzię­bie­nie, przegrzanie),
  • 3 dni bez wody (zabu­rze­nia gospo­dar­ki wod­no — elektrolitowej),
  • 3 tygo­dnie bez poży­wie­nia (zagło­dze­nie).

Woda nie jest prio­ry­te­tem na tej liście, ale sta­je się nim, gdy wyko­nu­je­my dłu­go­trwa­łą, inten­syw­ną aktyw­ność fizycz­ną, pod­czas któ­rej zna­czą­co się poci­my. Razem z potem, oprócz wody, któ­ra paru­jąc, schła­dza nasz orga­nizm, tra­ci­my rów­nież sód (0,9 g/l), potas (0,2 g/l), wapń (0,015 g/l), magnez (0,0013 g/l)[1] i mnó­stwo innych mikro­ele­men­tów, któ­re wystę­pu­ją w śla­do­wych ilo­ściach. Jak widać, sodu i pota­su z potem tra­ci­my naj­wię­cej i to wła­śnie te pier­wiast­ki (oprócz wody) powin­ni­śmy dostar­czać w pierw­szej kolej­no­ści. Komer­cyj­ne napo­je izo­to­nicz­ne zawie­ra­ją czę­sto­kroć rów­nież glu­ko­zę, któ­ra nie­zwy­kle łatwo się przy­swa­ja i daje zastrzyk energii.

solniczka

Kucharzymy tani izotonik domowej roboty

Według zale­ceń WHO[2] do uzu­peł­nia­nia pozio­mu wody i elek­tro­li­tów w orga­ni­zmie sto­su­je się roz­twór o obni­żo­nej osmo­lal­no­ści (powiedz­my, że izo­to­nicz­ny, gdy jeste­śmy rewe­la­cyj­nie nawod­nie­ni), uzy­ska­ny przez roz­pusz­cze­nie w 1 l wody, skład­ni­ków wymie­nio­nych poniżej:

chlo­rek sodu 2,6 g
cytry­nian tri­so­do­wy dwuwodny 2,9 g
chlo­rek potasu 1,5 g
glu­ko­za bezwodna 13,5 g

Alter­na­tyw­nie, zamiast cytry­nia­nu sodu moż­na zasto­so­wać wodo­ro­wę­glan sodu, czy­li sodę oczysz­czo­ną w ilo­ści 2,5 g/l z zastrze­że­niem, że ta ostat­nia nie jest zbyt sta­bil­na w warun­kach upa­łów, jakie prze­to­czy­ły się nie­daw­no przez Pol­skę. Mie­szan­kę nale­ży spo­rzą­dzać bez­po­śred­nio przed spo­ży­ciem. Zamiast bez­wod­nej glu­ko­zy moż­na użyć mono­hy­dra­tu glu­ko­zy w ilo­ści 14,85 g/l. Gdy patrzę na te pro­por­cje skład­ni­ków, to wyobra­żam sobie, że napój izo­to­nicz­ny przy­rzą­dzo­ny według powyż­szej recep­tu­ry musi być masa­krycz­nie obrzy­dli­wy. Na szczę­ście ma też zalety.

Tani i łatwo dostępny

Głów­na zale­ta eko­no­micz­ne­go izo­to­ni­ku mie­ści się w jego nazwie. Jego cena jest śmiesz­na i pla­su­je się w oko­li­cach… 30–40 gr za litr! I to zakła­da­jąc, że wszyst­kie pół­pro­duk­ty (z wyjąt­kiem wody — tę znaj­dzie­my w kra­nie) w jako­ści spo­żyw­czej nabę­dzie­my przez Inter­net po prze­cięt­nych, deta­licz­nych cenach (razem z kosz­ta­mi prze­sył­ki, od zupeł­nie róż­nych dostaw­ców). Nie wiem jak Wam, ale mnie wycho­dzi kil­ka­krot­nie taniej, niż napo­je izo­to­nicz­ne dostęp­ne w sprze­da­ży.

Nie­ba­ga­tel­ną zale­tą jest łatwa dostęp­ność skład­ni­ków. Jeśli zre­zy­gnu­je­my z cytry­nia­nu sodu na rzecz wodo­ro­wę­gla­nu sodu, to wszyst­kie skład­ni­ki kupi­my w pierw­szym lep­szym super­mar­ke­cie. Jeśli ktoś się mar­twi na zapas o dostęp­ność chlor­ku pota­su, to śpie­szę z wyja­śnie­niem, że znaj­dzie­my go w tzw. soli nisko­so­do­wej, soli z pota­sem lub innym, podob­nym wyna­laz­ku po kil­ka zł/kg. Trze­ba tyl­ko odpo­wied­nio prze­li­czyć proporcje.

Nie­ba­wem będę eks­pe­ry­men­to­wał z recep­tu­rą WHO i o ile znio­sę dys­kom­fort zwią­za­ny ze sma­kiem, domo­wy izo­to­nik zago­ści na moich tre­nin­gach na sta­łe. Zastrze­gam, że nie pono­szę odpo­wie­dzial­no­ści za zdro­wie, życie i dozna­nia orga­no­lep­tycz­ne kogo­kol­wiek, po spo­ży­ciu napo­ju wg prze­pi­su zawar­te­go w tym arty­ku­le. Eks­pe­ry­men­tu­je­cie na wła­sną odpowiedzialność 😉

Piśmiennictwo

  1. https://en.wikipedia.org/wiki/Perspiration
  2. http://www.who.int/medicines/publications/pharmacopoeia/Oralrehydrationsalts.pdf

Dodaj komentarz

You have to agree to the comment policy.